Głębia ostrości w mikroświecie
Zabrałem się za przeczesywanie i archiwizowanie zdjęć z marca i kwietnia tego roku. Kilka ciekawszych fotografii makro, których wcześniej nie pokazywałem wrzucam w dzisiejszym wpisie. Będzie też trochę o pracy z głębią ostrości.

Użyty sprzęt
- aparat Pentax K200D
- adapter odwrotnego mocowania
- obiektyw Pentax-M 28mm f/2.8
- lampa Vivitar 285HV
- dyfuzor domowej produkcji
- do największych zbliżeń dodatkowo 60mm pierścieni pośrednich
Przy pracy takim zestawem bardzo ważne jest światło. Mocna lampa błyskowa nie pozwoli na przymknięcie przysłony bardziej niż f/11 lub f/13 bez używania wyższego ISO. Żeby uzmysłowić sobie z jaką głębią ostrości mamy do czynienia… przynieś zapałkę, tak taką zwykłą. Przyjrzyj się jej dokładnie i spójrz na to:

Z taką głębią ostrości trzeba się liczyć przy robieniu zdjęć makro w dużym zbliżeniu. Istnieją metody łączenia kilku zdjęć w jedno, które pozwalają na uzyskania większej ilości ostrych fragmentów na zdjęciu, ale ja jeszcze z nich nie korzystałem. Wszystko w swoim czasie. Nic więc dziwnego, że nie zawsze uda mi się trafić z ostrością dokładnie tam gdzie chcę.

Najmniejszy podmuch wiatru, najdrobniejsze ruchy aparatu (wliczając w to oddychanie fotografa) zmieniają diametralnie kompozycję na zdjęciu. Wykonując takie zdjęcia czuję się jak snajper. Zdecydowanie nie polecam osobom mało cierpliwym.

Z drugiej strony uzyskiwane efekty są czasem tak zaskakujące, że czuję się znowu jak na lekcji biologii – obserwując komórki pod mikroskopem.

Możliwości jest wiele, a przed Tobą otwiera się zupełnie nowy świat. Bo czy zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda pająk mniejszy niż główka zapałki?

A teraz już wiesz.

Bądź pierwszy i skomentuj...